W związku z sytuacją powodzią w Kotlinie Kłodzkiej nasza formacja postanowiła również nieść pomoc. Organizowana jest zbiórka pieniężna dla powodzian a także doraźna pomoc fizyczna.
Za cel wybrano Zakon Franciszkanów w Kłodzku. Z wszystkich rejonów Polski chłopaki z FMT dzieląc się zapisują po kilka osób na każdy dzień byśmy byli tam przez cały czas.
Ja z synem Dawidem pojechaliśmy już w sobotę o 3 w nocy. Rano byliśmy na miejscu. To co zobaczyłem ciężko dobrze opowiedzieć. Miasteczko jak po wojnie. Uszkodzone budynki drogi , Powalone drzewa płoty zalane samochody powybijane witryny sklepowe, wszystkie rzeczy które nie zabrała woda wyciągane na zewnątrz .
Co kawałek hałdy gruzu i zalanych rzeczy pomieszane z błotem mułem. Na ścianach budynków widoczna brudna granica na wysokości 4 metrów dokąd sięgała woda Ciężko to sobie wyobrazić jak to możliwe tym bardziej gdyż koryto rzeki płynącej przez Kłodzko jest okalane wysokim wałem też ok 4 metrów.
W raz z synem najpierw pomagaliśmy wynosić na zewnątrz rzeczy do czyszczenia, suszenia. W niektórych pomieszczeniach były rygipsy panele wszystko to było zrywane do tynku.
Potem kescherem myliśmy w środku ściany budynku zakonu. Pomagało wiele osób również dużo kobiet. Osoby które przy pracy zagadnołem oprócz miejscowych były z Wejherowa, Gdańska Nysy.
Było Wojsko Obrony Terytorialnej byli strażacy. Ktoś przywiózł nowe wiadra łopaty Ktoś przywiózł chleb ,bułki drożdżówki. Ktoś pomidory, kiełbasy. Była wojskowa kuchnia polowa z karteczką ,, dla wszystkich,,…
Do domu przyjechaliśmy zmęczeni późnym wieczorem.. Dziękujmy Bogu źe tu w Rocznych nie doświadczamy takich rzeczy ale również nie zapominajmy o pomocy na miarę swoich możliwości.
JK 2. 17 ,,Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest samaw sobie,”